No to chyba wypada życzyć…

… do Siego ROKU 2011 :)

Dzisiaj tradycyjny Sylwestrowy dzień, ostatni w Roku mijającym no i oczywiście standardowo trzeba mieć jakieś postanowienia, ale… może nie postanawiajmy co zrobimy a czego nie zrobimy – tak czy inaczej raczej trudno :P

 

Ja postanawiam że w końcu !!!!!!!!!!!!! zaliczę do końca kurs na prawko i zaliczę egzamin. Nie będę oszczędzał to jest teraz mój priorytet na Nowy 2011 rok. I jedyne postanowienie zarazem po co sobie obiecywać 1000 rzeczy jak zrealizuje się tylko kilka. Ja postanawiam jedno i je zrealizuję !!!!!!!!!!!!!!

 

No to Happy New  Year !!!!!!!!!!!

 

Potęga Podświadomości, Prawo Przyciągania, Pozytywne Myślenie…

Dziś piszę ja – żona :)

Niedawno Szymon poprosił mnie bym od czasu do czasu napisała coś na jego blogu.. by był to nasz blog… Odmówiłam, bo jak zwykle „nie mam na to czasu”… i tak siedzę w domu z dzieckiem… zerkam okiem to na serial to na małą… i tak cały dzień… i NA NIC NIE MAM CZASU…  Obok leży książka (już od dłuższego czasu) „Potęga Podświadomości – Murphy’ego, a ja po raz tysięczny mówię sobie, że kiedyś ją przeczytam… Książka leży, a ja siedzę i marudzę w myślach, ze nie mam na nic czasu, ochoty, że chce mi się spać, że jak ja mogłam tak zaprzepaścić dietę (skoro tak dobrze mi szło), że kiedyś miałam wszystko czego chciałam a dziś już tak nie jest… i zapala się w mojej głowie żaróweczka. KIEDYŚ MIAŁAM WSZYSTKO – wszystko co było dla mnie ważne, czyli znajomych, przyjaciół.. jednym słowem wspaniałe życie towarzyskie… dziś priorytety mi się trochę pozmieniały… przyjaciele są ważni, ale na przełomie 5 lat wszyscy się przesiali przez drobne sitko zaufania.. Ale ja nie o tym…

Jeszcze ponad 5 lat temu miałam zakodowane w głowie taki KLUCZ.. że nie ma takiej siły na ziemi i w niebie, która mogłaby mi w jakiś sposób zaszkodzić.. Ludzie lgneli do mnie jak miś do miodku :) prześlizgiwałam się z klasy do klasy mimo totalnego olewania całego tego śmiesznego szkolnego systemu. Miałam wiele fajnych przygód i imprez na co dzień i tak mijały piękne dni z dnia na dzień z uśmiechem na twarzy… Na tamte lata to było piękne… o niczym innym nie mogłaby marzyć zbuntowana nastolatka… aaaaaaa i dorośli się nie czepiali!!!!! Wszystko było pięknie… Do 17 roku życia nie miałam żadnego złamania ani zwichnięcia a nie jedno drzewo (i upadek z niego) się zaliczyło. Po prostu wiedziałam, że MOJE kości nie mogą się złamać.. wiedziałam, że nie potrąci mnie samochód, że nie stanę krzywo na kamieniu, że nic mi nagle pod nogami nie wyrośnie.. po prostu byłam zbyt „ZAJEBI**A żeby coś takiego mogło mi się przytrafić :)

Kiedy i gdzie to wszystko się odmieniło? i dlaczego??? nie wiem do dziś.. no ale stało się…

Jestem 5 lat z Szonem, nasza córeczka ma roczek.. 2 lata temu się rozstaliśmy, ale jednak wróciliśmy do siebie… Ja wolałam bawić się ze znajomymi imprezować, romansować… a on… taka ciepła domowa dusza :) W każdym bądź razie wszystko się zachwiało.. Musiałam wybierać między znajomymi, a nim, a tak na prawdę sama nie wiedziałam czego chcę… byłam wściekła na niego, na siebie, na wszystkich dookoła, że nie da się tego pogodzić… Urodziłam córkę i myślałam, że teraz to będzie tak… Praca, dom, praca, dom, nuda nuda nuda, praca dom… No i jest tak… tyle że nuda nuda nuda, dom dom dom, a Szon praca dom praca dom…. czuję, że coś straciłam… straciłam tą pozytywną energię, która mnie wypełniała… ale jak ona mogła mnie opuścić!!!?????? Byłam pewna, że to pozytywne myślenie, to właśnie JA…, że urodziłam się pod szczęśliwą gwiazdą, i że po prostu tak będzie już zawsze…

Chcąc rozpocząć jakąś „karierę” by realizować się w życiu rozpoczęłam współpracę z herbalife… nie wiem czy to był dobry wybór czy nie… chyba nie był dobry na tamten okres czasu. Oczywiście nic się nie udawało.. na początku byłam pełna zapału po czym zapał ten wygasł. Jedna z dziewczyn podesłała mi film Sekret… i on właśnie uświadomił mi, że praktykowałam PP przez co najmniej 17 lat mojego życia!!! Nie mając pojęcia, że to robię… to wychodziło samo ze mnie od środka i było nie zamierzone… Byłam w tym świetna! Nie mogę sobie przypomnieć ani jednej porażki z tamtego okresu czasu… No i stwierdziłam, że muszę wprowadzić sekret w życie… w tym momencie moja „depresja” (bo nie umiem inaczej nazwać stanu w którym się znajdowałam) sięgnęła jeszcze głębiej dna niż się spodziewałam… zamiast myśleć pozytywnie, to cisnęły się do mnie coraz to gorsze myśli.. a wręcz sama sobie je na siłę wywoływałam w celu.. nie wiem sama jakim… taki eksperyment czy co??? Na siłę chciałam coś zrobić, a całe moje wewnętrzne JA się zbuntowało przeciwko mnie…

Dopiero kiedy już z totalnej nudy wzięłam książkę do ręki „Potęgę Podświadomości”, którą notabene mam od żony mojego kuzyna (u której pozytywne myślenie zadziałało i działa do dziś) coś we mnie pękło… Zaczęłam miewać sny (nie miałam ich chyba z 3 lata), zaczęłam znów czytać horoskopy (w które wierzę, ale traktuję z przymrużeniem oka mimo to uwielbiam!), zaczęłam CHCIEĆ zrobić coś z moim życiem… Jestem dopiero na 30 stronie książki, ale natrafiłam na super bloga przy okazji i to właśnie zmusiło mnie do napisania tutaj notki. Link do bloga podam jak znajdę bo mam zamiar tam wrócić i doczytać resztę :)

Taki miały przykład tego, jak podświadomość wykonuje moje „rozkazy”:
Kiedy byłam w ciąży uparłam się, że kiedy urodzę, to do pracy wrócę dopiero gdy Mała skończy roczek… Kasy zaczęło nam ubywać i ubywać i Szon powiedział, że MUSZĘ  isc do pracy wcześniej jeśli mamy nadal żyć na poziomie do jakiego przywykliśmy… a ja… nie potrafiłam… wiedziałam, że muszę, ale wiecznie było jakieś ale… „ale zobacz jakie beznadziejne oferty pracy”, „na pewno małe zarobki a dużo roboty”, „nie jestem gotowa”, „Nie zostawie małej tak szybko” „nie chcę stracić ani jednego dnia z rozwoju mojego dziecka, chce słyszeć pierwsze słowo, chcę widzieć pierwsze kroczki”… po czym wyjechaliśmy na jakiś czas do mojej mamy bo „po co będę z dzieckiem w blokach kisnąć jak jest lato a mama ma ogród”, „Niech się nią pradziadek nacieszy – tak ją kocha” itp itd… wszystko byleby nie iść do pracy nim mała skończy roczek… i nie było też tak, że odwlekałam to celowo… ja tak na prawdę czułam.. nie mogłam się przełamać.. nie potrafiłam po prostu..

No i jeszcze Szon i moja mama…. (wybacz kochanie ale muszę to tu napisać!) oni są.. jak wampiry energetyczne!!! Szon jeszcze nie jest na tak wysokim levelu sceptyzmu i pesymizmu jak moja mama, ale jest na najlepszej drodze do tego.. za to moja mama??? STRASZNE!!! Jeśli czytasz tego bloga i uważasz siebie za sceptyka, pesymistę… daj znać.. poznam Cię z moją mamą! Szybko zmienisz zdanie o sobie. Życie dało jej w kość o tak.. ale ona tak łatwo się poddała… Nie chcę, żyć jak moja mama.. nie chcę wiecznie narzekać, ze brakuje pieniędzy na to, na tamto, że zostaje na stare lata sama… Ale jak patrzę z boku, to ona sama do tego doprowadziła… Nie robi nic poza narzekaniem…

Jestem materialistką i jestem rozrzutna… Nie sądzę bym umiała to zmienić… jeśli nie mogę sobie czegoś kupić czy pójśc do kosmetyczki i fryzjera, to jest mi bardzo bardzo źle i odbija się to na wszystkich dookoła… Rozwiązanie jest jedno… proste… pójść do pracy…

Od tygodnia Hania ma skończony roczek :) a ze mnie spadły w końcu te okropne krępujące węzły :) Czuję się taka wolna.. Od 3 dni nie narzekam, że mała jest niegrzeczna.. i o dziwo! Ona przestałą rozbijać słoiki, rozlewać mleczko i bez przerwy coś psocić… chodzi sobie to to po domku, tupie tymi maleńkimi nóżkami i bawi się grzecznie… Ładnie je (co graniczyło z cudem) i jest pogodniejsza… Dziś obudziła mnie słowami (tak słowami!!!!) Byłam w szoku, bo do tej pory wszystko nazywała po swojemu bądź mówiła pojedyńcze niewyraźne słowa… więc… wzięłam ją rano do siebie do łóżka i dosypiałam.. po godzinie budzi mnie mała z gumką do włosów w ręce.. włosy opadały jej na oczka, a ona klepie mnie swoją maleńką rączką po ramieniu i wołą „mama! mama!” mówię do niej: co kochanie? pokazuje mi gumkę „mama daj!” Związałam jej włosy.. „Mama mama!” „Co Myszko?” „Mama am!” …i poszłyśmy zjeść śniadanie…

Pierwszy pozytywny dzień od bardzo dawna :) …a może wszystkie były pozytywne, ale nie potrafiłam tego dostrzec?

A oto link do bloga, który mnie zainspirował :) bardzo fajnie i przyjemnie się go czyta. życzę miłej lektury! http://blog.prawdziwysekret.pl/2010/07/29/jak-przyciagnac-ludzi-ktorzy-pomoga-osiagnac-wszystko/#more-1025

No i powrót…

Od końca czerwca tego roku (2010) jestem z żoną i córką u teściowej. Dzisiaj wracam do Katowic… moja żona pod koniec tygodnia. Czas szukać pracy dla niej i rozpocząć mały remont w domu by nasza maleńka córeczka miała swój pokoik :)

W pracy po staremu… no może trochę inną umowę dostałem bo tylko na miesiąc ale… wiem że będzie dobrze :) Nie pale, nie pije, nie spóźniam się, wykonuje swoje obowiązki prawidłowo i dobrze więc nie widzę powodów by mięli mnie zwalniać :)

Kupimy klub…

03.04.09 07:52

Natrafiłem dzisiaj na ciekawy projekt. Zapożyczony co prawda z Anglii ale co nie znaczy, że bez szans powodzenia w Polsce. Ja jako zarejestrowany użytkownik reklamuję ten projekt na swoim blogu :)

KupimyKlub.pl

10:0 !!

01.04.09 23:55

polska1

Nocki…

23.03.09 17:08

Kolejny tydzień do pracy, kolejna zmiana tym razem pracuję na nocki i tym razem pracuję już od niedzieli (od wczoraj) i kończę ten tydzień pracy też w niedzielę o 6 rano… a ktoś twierdzi, że jest jakiś kryzys ?? czy coś tam!

Ehh… dzisiaj wstałem o 16.40. Dwa razy wcześniej próbowano mnie obudzić dzwoniąc do mnie ale się nie dałem :P

Dzisiaj jest 23 marca a to znaczy, że ja i moja Eliska mamy dzisiaj kolejny pełny miesiąc związku… już się nazbierało trochę :) bo to już okrągły 40 miesiąc :) no i tak już będzie to zawsze :P a nasze maleństwo urodzi się już za 5 miesięcy – nie całe :) można prawie powiedzieć że półmetek za nami :)

Chomik

22.03.09 18:24

Pomyślałem że ,zaproszę wszystkich czytających mnie od czasu do czasu na pewną ciekawą i myślę że ,dobrze rozwijającą się stronkę :) przy okazji może coś z tego będę miał :P

Zapraszam do chomika :)

Chomikuj.pl

Chomikuj.pl

Powrót i…

02.03.09 16:07

Ktoś kto pomyślał, że już mnie tu nie spotka myli się. Czasem po prostu musi minąć jakiś czas na to by napisać o czymś/kimś coś nowego.
Minęło troszkę czasu więc i wydarzeń w moim życiu było więcej. Od ostatniego posta, w którym pisałem o komputerze w tej kwestii akurat nic – dosłownie – się nie zmieniło ale to jest mało istotne. Ważniejsze jest, że będę ojcem i to chyba szybciej niż niejeden z moich znajomych by podejrzewał. Będę ojcem jeszcze w tym roku w sierpniu albo wrześniu. Sam lekarz do końca nie jest przekonany, którą datę uznać za wiarygodniejszą.
Matką jest Eliska, z którą się rozstawałem i powracałem do niej już kilka razy i zawsze byliśmy potem dalej. Teraz już chyba na stałe :D

Studia mojej mijają, kolejny semestr zaliczony to chyba powód do dumy ? Dwa co najmniej przede mną…

Praca… hmn… pracuję w Fiat Auto Poland mam nadzieje że nie do 16 marca tylko dłużej. Bo 16 kończy mi się umowa.

Tak więc dzisiaj ogłaszam powrót i na pewno będę częściej. ;)

Zbieram na komputer :)

03.09.08 11:04

Zbieram pieniążki na nowy komputer wszystkich szczodrych proszę o wsparcie finansowe :D Nie obiecuję nic w zamian jedynie satysfakcje z pozbycia się trochę grosza :) ja będę cieszył się tym bardziej.

Zainteresowanych proszę o kontakt na gg: 4866897 albo mail szon26@gmail.com

Praca, praca, praca…

21.07.08 16:58

Pierwszy wolny (prawie) dzień od tygodnia… Pracuję ostatnio niemalże codziennie, bez weekendów np. dzisiaj wróciłem z nocki z pracy a jutro idę na popołudnie. W sumie z tego weekendu mam jeden dzień wliczając w to pierwszą od 6 dni noc, w której w końcu mogę się wyspać.

Za dwa tygodnie na szczęście wolne dwa tygodnie. Szkoda że bezpłatne ale… No i za dwa tygodnie przeprowadzam się do Eliski. Nareszcie :D jeszcze tylko muszę się zorientować jakim autokarem do pracy będę dojeżdżał i wszystko będzie cacy… mam nadzieje :D

Ostatnio nie mam weny – gorzej – nie mam wogóle ochoty pisać nic na blogu. Wszystko przez pracę. Zajmuje mi większość mojego wolnego czasu. Odliczając sen i dojazdy mam kilka godzin w ciągu dnia dla siebie, których nie koniecznie mam ochote przeznaczać na pisanie tutaj. Ale to nie znaczy, że wogóle tego zaniecham… :)

Teraz właśnie wygospodarowałem czas na to by poświęcić mojej „stronie” chwilę czasu, dlatego przypominam się czytającym po, niestetym tak długiej przerwie.

Jak wspomniałem za dwa tygodnie przeprowadzam się do mojej :) No i jak dostanę wypłatę idę tam na prawo jazdy, z wielką nadzieją, że zdam :D ale ja zawsze wierze w siebie więc powinno być łatwo.

To mojej plany na najbliższą przyszłość:

1. Jutro do pracy :P

2. 3 sierpnia wyprowadzka do Eliski

3. 10 sierpnia wypłata i zapisuje się na kurs prawa jazdy!

4. Kurs oczywiście zdaję, zbliża się wrzesień i załatwiam praktyki w szkole u Eliski.

5. Miesiąc praktyk, płacę za szkołę i od października wracam na studia (zaoczne tym razem)

6. Może kupie samochód w tym roku

To taka szóśtka do spełnienia i zrealizowania. Z tego wszystkiego najbardziej pewny jest pkt 3 :D wypłata 10 :P ehhe

No ale żeby była jakaś ciekawa ta wypłata to moje plany na najbliższe dni to : Praca, praca, praca…

I tak już chyba zostanie…

Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.