Koniec się zbliża…

29.06.08 12.37

Niedziela, ostatnia niedziela czerwca 2008 roku. Jak ją zapamiętać by nie minęła jak każda inna niedziela. Nie wiem… kolejny weekend minął pod znakiem standardu. No ok byłem – jestem – u siostry i szwagra. Za kilka godzin jadę do Eliski… chyba tylko się pożegnać. Tak wyglądamy teraz. Rozmawiamy ze soba jak najmniej. W zasadzie o niczym. Czy tu jest wogóle jeszcze sens starać się o cokolwiek. Jest tu jeszcze jakaś miłość ? Ostatnio od niej usłyszałem, że nie ma. Widać nie potrzebnie pytam.

Mieszkam w Katowicach, od poniedziałku być może rozpocznę prace w tyskim Fiacie. Nareszcie jakiś plus czegokolwiek.

Szarość dnia…

Dodaj komentarz